Jeśli w 2021 roku miałaś 10 000 zł na koncie i „nic z nimi nie robiłaś", dziś za te same pieniądze kupisz tyle, co wtedy za mniej więcej 7 200 zł. Nikt ich nie ukradł. Zjadła je inflacja, najcichszy podatek, jaki istnieje.
Co się właściwie stało w latach 2022–2024
W lutym 2023 inflacja w Polsce sięgnęła szczytu, 18,4% rok do roku. Ceny rosły szybciej niż kiedykolwiek od ćwierćwiecza, a oprocentowanie kont oszczędnościowych długo nie nadążało. Realnie, czyli po odjęciu inflacji, pieniądze na większości lokat traciły na wartości, mimo że nominalnie „rosły".
To jest sedno, które umyka w reklamach banków: liczy się nie to, ile procent dopisano, tylko ile możesz kupić. 6% na lokacie przy 15% inflacji to strata 9%, z uśmiechem doradcy w tle.
Nominalnie zyskujesz, realnie tracisz. Inflacja to podatek od trzymania pieniędzy w bezruchu.
Czego ta lekcja nie oznacza
Nie oznacza „wydawaj, bo i tak zje", to najgorszy możliwy wniosek. Nie oznacza też paniki i przenoszenia oszczędności w cokolwiek, co obiecuje „ochronę przed inflacją" w reklamie. Historia lat 2022–2024 to także historia ludzi, którzy w strachu kupili aktywa, których nie rozumieli.
Co możesz zrobić, spokojnie i po kolei
1. Poduszka mimo wszystko. Inflacja nie unieważnia rezerwy. 10 000 zł tracące kilka procent rocznie wciąż chroni lepiej niż 0 zł, awarie nie czekają na lepsze czasy.
2. Pieniądze na dziś i na kiedyś osobno. Bieżące, na koncie. Rezerwa, tam, gdzie oprocentowanie choć goni inflację. Długi horyzont to temat na osobną, spokojną decyzję, nie na wieczorny zakup w aplikacji.
3. Patrz na realne liczby. Raz na kwartał jedno pytanie: czy moje oszczędności kupią dziś więcej niż rok temu? To jedyna miara, która nie kłamie.
Zobacz, czy Twoje pieniądze pracują
Martia pokaże, ile trzymasz na nieoprocentowanych kontach i jak rośnie, albo topnieje, Twoja rezerwa. Cała prawda, bez sprzedawania Ci czegokolwiek.
Zacznij teraz